Od Avonlea po Hogwart, czyli jak zostałam feministką

Należę do tej grupy smutasów, którym zawsze zależy. Na ludziach. Na atmosferze. Na tym, by inni dobrze o mnie myśleli (nie oszukujmy się, nie muszą mnie kochać, ale nikt nie lubi być nieszanowany). Nie umiem też patrzeć spokojnie na przemoc i niesprawiedliwość, za co już kilka razy dostałam po głowie i pewnie jeszcze nieraz dostanę. Sądzę, że grono psychologów i terapeutek miałoby swoje teorie na temat tego sposobu myślenia, ale ja jednak wolę trwać w przekonaniu, że to wszystko bierze się z książek, które trafiły w moje ręce w odpowiednim czasie. I nie, nie chodzi mi wcale o Simone de Beauvoir czy Audrey Lorde, ich czasy nadeszły dużo, dużo później. Moją małą wewnętrzną feministkę ukształtowały książki, które wszystkie i wszyscy dobrze znamy. Zresztą zobaczcie.

  1. J.K. Rowling, Harry Potter i Kamień filozoficzny (i reszta serii), wyd. Media Rodzina

    Nie mogło być inaczej – tak, zaczytywałam się w tej serii o czarodziejach, tak, utożsamiałam się z Hermioną, tak, chciałam uczyć się w Hogwarcie (nadal chcę!). Dobra uczennica, co do zasady trzymająca się regulaminu, ale umiejąca ignorować przyjęte reguły, gdy wymaga tego wyższe dobro, nieszczególnie lubiana (przynajmniej na początku) i broniąca jak lwica swojego zdania – tak, łączy nas z Hermioną wiele wspólnych cech. Hermiona nauczyła mnie, że mogę być prymuską i nie muszę się nikomu z tego tłumaczyć. Nauczyła mnie, że walka o siebie i innych może toczyć się mimo kpin czasami nawet bliskich mi osób. No i utwierdziła mnie w przekonaniu, że „gdy masz wątpliwości – idź do biblioteki”. I że gdy Sami-Wiecie-Kto próbuje zniszczyć świat, czas stanąć do bitwy o Hogwart. Och, J.K. Rowling, co ja bym bez Ciebie zrobiła?

    feminizmdla opornych (4)

    2. L. M. Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza (i reszta serii), wyd. M. Arcta

    Ania z Zielonego Wzgórza i feminizm? Tak, dobrze słyszycie! Wiem, co mówię, przeczytałam całą serię milion razy. Ania Shirley była feministką na miarę XIX wieku! Najlepsza uczennica (a jak!), charakterna, dumna, pracowita. Na „końskie zaloty” odpowiedziała ciosem tabliczką (nie popieram takiego rozwiązywania spraw, ale tak samo nie popieram stanowiska „chłopcy tacy są, robi tak, bo cię lubi!”), z późniejszym gronem amantów obchodziła się stanowczo, lecz z klasą. Ania nigdy nie uległa presji szybkiego zamążpójścia, rozwijała swoje pasje, uparcie walczyła o swoje, trzymała się swoich zasad. I nigdy, przenigdy nie pozwoliła nikomu zniszczyć swoich marzeń. Ze szczerego serca pomagała, kochała ludzi, cieszyła się wielkim szczęściem przyjaciół, z wdzięcznością i miłością podchodziła do Maryli (a na początku serii – również Mateusza). Kiedyś mówiło się, że takie osoby „nie dają sobie w kaszę dmuchać” – cokolwiek ma z tym wspólnego kasza, Ania pokazała mi, że mogę być dobrą uczennicą, uczynną i grzeczną dziewczynką, chcieć nosić sukienki i kapelusze, a do tego sięgać po wszystko to, co tylko sobie zamarzę. I tak już kolejny rok sięgam po swoje.

    feminizmdla opornych (5)

  1. M. Musierowicz, Kłamczucha, wyd. Akapit Press

    Ostatnia książka w zestawieniu, taka dla nieco starszych dziewuch. Aniela, choć na początku wydaje się nam być zwykłą awanturnicą, która wyjeżdża z rodzinnej Łeby, by być bliżej blond Pawełka, którego poznała przypadkiem, tak naprawdę okazuje się być bardzo sensowną, silną postacią, której wrodzony upór pozwala osiągać swoje cele. I gdy tylko okazuje się, że jej Romeo jest w sumie nudnym tchórzem, każe mu spadać na drzewo, a sama przygotowuje się do premiery sztuki amatorskiej, w której ma być prawdziwą gwiazdą. Oszukana przez potencjalnego ukochanego podejmuje naukę w szkole, z którą zupełnie jej nie po drodze, zatrudnia się też jako gosposia próbując ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Dziwacznie i nieco przerażająco, ale w efekcie bardzo zabawnie i pouczająco. Aniela kończy liceum poligraficzne, by jednak zostać wziętą aktorką (o czym przekonujemy się w kolejnych tomach Jeżycjady), przeżywa wiele szalonych romansów, nawet po ślubie nie traci dozy zdrowego egoizmu. Może już tylko trochę mniej kłamie.

    feminizmdla opornych (3)

Wydaje się Wam, że bohaterki, o których napisałam, są jednak tak mało feministyczne? Nie chodzą na demonstracje i przez ich usta nigdy nie przeszło słowo „aborcja”? A może po prostu uważacie, że to były zupełnie normalne dziewczyny? Zdradzę Wam sekret – feministki to właśnie takie normalne kobiety. Nie mamy łusek, nie spotykamy się w celu palenia Biblii czy Koranu, nie miewamy nawet swoich wieczorów, w czasie których opowiadamy sobie, za co tak bardzo nienawidzimy mężczyzn (bo… no nie, nie darzymy żadnej grupy nienawiścią). Mamy swoje prace, pasje, partnerów i partnerki, dzieci, mieszkania do remontu i ulubione kawiarnie. I dopóki nikt nie próbuje wciskać swoich łapsk w nasze życia, majtki i portfele, to nawet wolimy posiedzieć w domu nad książką niż chodzić na protesty. Takie z nas nudziary. Choć czasami zamiast wracać z pracy do domu, idziemy pokazać, że jesteśmy połową społeczeństwa, a nasze prawa to prawa człowieka. Tak właśnie zrobimy w Gdańsku już w najbliższy czwartek – 8 marca Manifa Trójmiasto przejdzie pod hasłem „Myślę. Czuję. Decyduję”. Ja zdecydowałam, że pójdę, w końcu nie po to Ania skończyła uniwersytet, Hermiona uratowała świat magii, a Aniela zagrała w „Hamlecie”, żebym ja teraz nie poszła na Manifę.

JESIEŃ NASZA WIOSNA NASZA.png

Niech dziewczyńska moc będzie z Wami!

Ada

PARAGON:

W tym tygodniu osiągnęłam Himalaje oszczędności kosztem mojej Mamy, która dawno temu podarowała mi swoje serie o Ani i Anieli, a całego Harry’ego Pottera dostawałam sukcesywnie od Rodziców (tu szczególne ukłony dla mojego Taty, który po „Zakon Feniksa” poszedł z samego rana, przynosząc swojej chorej córce zestaw gadżetów HP – mojego galeona mam do dzisiaj!). A okładek nie pokazuję, bo szanujmy się – takie klasyki wszystkie osoby znają i bez mojego wsparcia. W zamian zostawiam grafiki, które przygotowałam na Instagram @Manifa3m 🙂

Reklamy

3 odpowiedzi na “Od Avonlea po Hogwart, czyli jak zostałam feministką”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s