Nowy Rok, stary blog

Nienawidzę postanowień noworocznych. Od razu mam przed oczami ten tłum, który zbiera się niczym szarańcza w każdej siłowni na świecie już drugiego stycznia, by po dwóch tygodniach zasypać się gradem wymówek. Oczywiście szanuję ten styl życia i absolutnie wyznaję zasadę fries before guys, ale to zbiorowe wpędzanie się w słomiany zapał i związane z nim poczucie winy uważam za jakąś zbiorową psychozę i w tym roku dojrzałam do tego, by pójść w ślady własnej matki (wołajcie egzorcystę!), która rokrocznie obiecuje sobie po prostu, że kupi sobie coś ładnego (i, trzeba przyznać, jest w tym ekspertką) i po latach zadręczania się odfajkowywaniem listy żądań wobec samej siebie tym razem zdecydowałam się wypisać sobie wszystko to, na co od dawna miałam ochotę, a w pogoni za idealnym zachowaniem/wydarzeniem/wyglądem/czymkolwiek jakimś dziwnym trafem zawsze brakowało mi na to czasu. Pomijając takie oczywistości jak częstsze chodzenie do teatru i planowanie podróży, obiecałam sobie jedną bardzo ważną rzecz: w 2019 roku nie dam się wpędzić w wir zaczytywania się nowościami i bestsellerami mediów społecznościowych, odkurzę za to półkę z klasykami i oddam się przyjemności obcowania z literaturą, bez której nasz świat byłby prawdopodobnie (jeszcze) gorszy.

Odkąd byłam małą dziewczynką, która siedząc w dwóch kiteczkach zaczytywała się wierszami Brzechwy i Tuwima, opowiadaniami o jeżach i myszkach, Pchłą Szachrajką i Martynką, miałam ogromny sentyment do wszelkich utworów, w których język jest gładki, kwiecisty, elegancki i nieco pompatyczny. Sama jestem nadmiernie egzaltowana i często popadam w patos (jeśli ktokolwiek nie zauważył), dlatego im więcej archaizmów i opisów zastawy stołowej, tym bardziej jestem zadowolona z efektu. Na pewnym etapie wbiegłam jednak w ten szaleńczy peleton „muszę być zawsze na bieżąco, bo inaczej świat upadnie” i zabrakło mi czasu na Dickensa, Jellinek, Dostojewskiego czy Żmichowską. Na szczęście już mi się nie wydaje, że zwykły śmiertelnik bez zmieniacza czasu jest w stanie czytać wszystko, co wchodzi do sprzedaży (bo – uwaga – nie jest, wiecie, ile książek pojawia się rocznie w księgarniach? No sporo.) i uznałam, że skoro tak, to ja sobie usiądę i doczytam Zolę, bo jego Germinal jest absolutnie wybitny i mam już dość ciągłego obiecywania sobie, że w końcu przeczytam  opasłe Dzieła wybrane  Zoli do końca. Po prostu zacznę to robić. A moimi przemyśleniami będę nadal dzielić się z Wami na Drodze.

close up of books on shelf
Photo by Suzy Hazelwood on Pexels.com

Piszę o tym bynajmniej nie dlatego, że domagam się podziwu dla mojego szalonego planu (bo bez przesady, proszę dalej kupować nowości dobrych wydawnictw, niech się zdrowo chowają i rosną w siłę), ale postanowienie to odciśnie się piętnem na treściach zamieszczanych na blogu – oczywiście nie zamierzam popadać w skrajną indolencję odrzucając wszystkie dzieła, o których będzie się mówiło i pisało z uwagi na ich ogromną wartość literacką, ale z pewnością ograniczę pogoń za nowymi tytułami na rzecz tych, o których nikt już nie pisze, bo przeszły do klasyki i powszechnie uważa się, że każda osoba doskonale je zna, jak również tych, o których z różnych powodów zapomniano, a które udało mi się wyszperać w antykwariacie lub w bibliotece (choć najprawdopodobniej na półce rodziców).

W polskiej blogosferze nie brakuje wyśmienitych osób piszących o książkach w sposób przemyślany, soczysty, zaangażowany, sama wielokrotnie zdecydowałam się sięgnąć po daną książkę po przeczytaniu entuzjastycznej opinii w internecie i jestem pewna, że mimo tego, że jest Was tu coraz więcej (za co ogromnie dziękuję!) nie zabraknie Wam źródeł informacji o świeżych perełkach na rynku wydawniczym, a do mnie nadal będziecie zaglądać choćby po to, by przeczytać moje malkontenckie wpisy o dziełach, które nie przetrwały próby czasu lub takich, w których poziom patriarchalnego wykluczenia nie pozwala mi na uznanie ich za zachwycające mimo niewątpliwych wartości literackich.

Jednocześnie pragnę przeprosić wszystkie trójmiejskie księgarnie, które dotąd były regularnymi beneficjentami mojego nałogu czytelniczego – obiecuję powrócić, gdy tylko dokończę moją antologię Zoli i Szekspira wrócę do Was niczym najwierniejsza z wiernych fanek, a póki co po prostu będę Was polecać znajomym i krewnym (w tym miejscu pragnę polecić wszem wobec księgarnię Firmin znajdującą się w budynku Teatru Wybrzeże, gdyż lokowanie produktu nie musi być dyskretne).

Mam nadzieję, że mój plan nie zaważy na naszej książkowej relacji i nadal będziecie chętnie do mnie zaglądać (obiecuję nie ograniczać się do ogólników o klasykach, bo to nie zainteresowałoby nawet najwytrwalszych nudziarzy), bo wydaje mi się, że w rozpoczynającym się właśnie roku czeka nas wiele zaskoczeń i być może zaskakującego spojrzenia na te lektury, które teoretycznie wszystkie osoby znają, a tak naprawdę żadna z nich nigdy ich nie czytała. Dam znać, co warto nadrobić!

Zakurzone pozdrowienia

Ada

blur book stack books bookshelves
Photo by Janko Ferlic on Pexels.com

PS Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że za zaoszczędzone pieniądze najpewniej będę mogła kupić sobie pałac, więc wstępnie zapraszam na parapetówkę w bibliotece pełnej staroci! 😉

PS 2 Na Twitterze @BestReadPL zaczynamy właśnie akcję #12xKrótkaForma – co miesiąc wybieramy jedno opowiadanie, esej czy nowelę, które następnie będziemy wspólnie omawiać. Jeśli macie swoje konto na TT – ćwierkajcie z nami!

5 odpowiedzi na “Nowy Rok, stary blog”

  1. Wspieram powrót do klasyki. Fajnie tak po dorosłemu poczytać sobie różne lektury. Ja stosunkowo niedawno czytałam „Ziemię obiecaną” – niby XIX w, ale bardzo na czasie – wiara w kapitalizm, nowe i bezduszne wypiera stare, zanieczyszczenie środowiska, warunki pracy itd.

    Dobrze też wspominam czas, kiedy miałam kurs literatury amerykańskiej (w sensie prowadziłam go) – literatura do 1900. Jako prowadząca nie mogłam sobie czytać, albo nie czytać, jak to studentka, bo brak czasu – więc naczytałam się trochę to odświeżajac, to czytając po raz pierwszy Franklina, Hawthorne’a, Melville’a, Edith Wharton, Kate Chopin, Stephena Crane’a czy Henry’ego Jamesa itd. Nawet XVII-wieczne kazania okazały się mieć swój urok. Gorąco polecam XIX wieczną literaturę amerykańską. No dobra, może nie wszystko, np takiego Horatio Algera można sobie odpuścić.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za podpowiedź, literaturę amerykańską też mam na swojej liście, a zacznę chyba od opracowań feministycznych, czaję się na nie już od dłuższego czasu 😉 No i jeszcze cały stos książek francuskich i rosyjskich… ten rok to za mało! 😀

      Polubione przez 1 osoba

      1. Wharton, Chopin zdecydowanie feministyczne;) Chopin też o seksualności. Czasem się łapię na wierze w tą teleologię, że kiedyś ludzie to byli jacyś, a teraz są zupełnie inni. „Przebudzenie” feministki odgrzebały w latach 70-tych, ale to nie tylko literatura o losie kobiet;) Jest w tej ksiąźce tyle, że można się delektować. Namawiam też na jej opowiadania. Do tego oczywiście Charlotte Perkins Gilman i Margaret Fuller. Holender Perkins Gilman muszę więcej poczytać, własnie sobie uświadomiłam.

        Polubienie

  2. Ależ ja lubię czytać ten blog! (tu następują serduszka)
    Co więcej, nawet niedawno pod jego wpływem poczułam ciągotę, by poczytać Jane Austen. Ciągota nie minęła mi jeszcze, więc drżyj biblioteko Manhattan, gdy wejdę w twe progi 🙂
    A i o klasykach będę czytać i zazdrościć, bo jako ex-polonistka ostatnimi laty kradnę chwile na czytadła – niestety – wyłącznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. O rany, dziękuję pięknie! Czytadła też mogą być wdzięczne, ostatnio zachwyciłam się „Z pamiętnika niemłodej już mężatki” Magdaleny Samozwaniec – niby spis luźnych myśli, głównie prześmiewczych, a jednak sporo wzięłam z tej książki dla siebie (szczególnie rozdział o dzieciach i fragmenty o Żeleńskim mnie ujęły). Polecam ogromnie, najprawdopodobniej dzisiaj odniosę ją do Mediateki 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s