Nadia Murad | Ostatnia dziewczyna

Pamiętam doskonale dzień, w którym Human Rights Watch opublikowało raport o stosowaniu masowych gwałtów, przemocy seksualnej jako broni w konfliktach zbrojnych. I pamiętam ten rechot rozbawionej tym dokumentem ogromnej grupy osób, dla których broń musi lśnić i musi mieścić w sobie naboje, a najlepiej lasery i miotacze ognia. A kilka miesięcy później świat obiegła wiadomość, że Pokojowa Nagroda Nobla trafiła do rąk Nadii Murad i doktora Denisa Mukwegego, byłej niewolnicy seksualnej ISIS i lekarza, który niesie pomoc ofiarom przemocy. Wiedziałam już, że kupię książkę Nadii – mojej rówieśnicy, obecnie aktywistki i kobiety, która dała głos skrzywdzonym. I już od wstępu napisanego przez jej adwokatkę, jedną z najwybitniejszych prawniczek zajmujących się prawami człowieka – Amal Clooney – wiedziałam, że mam do czynienie z książką ważną, trudną, zajmującą głowę na dłużej.

Nadia Murad miała dwadzieścia jeden lat, gdy jej rodzinną wioskę znajdująca się w Iraku zaatakowali bojownicy Daesh, zamordowali mężczyzn, oddzielili dzieci od rodziców, a część kobiet przewieźli do swojej bazy w Mosadzie. Tam odebrano im dokumenty, a symbolicznie również tożsamość, sprowadzono je do roli niewolnic, elementu mienia swoich potencjalnych „właścicieli”, a następnie sprzedano jako sabijje. Jako Jezydka była traktowana jak „niewierna”, zastraszona i zmuszona do przyjęcia islamu pozostawała w rękach kolejnych „właścicieli”, którzy regularnie gwałcili ją i torturowali. Dzięki niemal nadludzkiej odwadze wydostała się w niewoli, a obecnie walczy o uratowanie wszystkich osób, którym nadal nie zwrócono wolności. W imieniu swoim, swoich sióstr, krewnych, przyjaciółek i wszystkich Jezydów i Jezydek domaga się też ukarania winnych i postawienia przywódców Państwa Islamskiego przez Międzynarodowym Trybunałem Karnym pod zarzutem dokonania zbrodni ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości. I jestem pewna, że z tą determinacją i siłą oraz wielką wiedzą i talentem swojej pełnomocniczki, te dwie wielkie kobiety dopną swego.

 

nadia murad

Ostatnia dziewczyna. O mojej niewoli i walce z Państwem Islamskim to zapis wspomnień Nadii Murad, zredagowany pod profesjonalnym okiem amerykańskiej dziennikarki Jenny Krajeski. Ta zaskakująco szczera historia prowadzi nas od dzieciństwa dziewczyny spędzonego w Koczo, kiedy to poznajemy jej rodzinę, pasje i ambicje, dowiadujemy się, dlaczego Jezydzi bywają uznawani za wyznawców diabła, a następnie śledzimy coraz szybciej narastające niebezpieczeństwo ze strony Państwa Islamskiego. Nadia opisuje dokładnie moment, w którym zmuszono ją do opuszczenia domu, jak mordowano jej braci, jak zawieziono ją razem z innymi dziewczętami do miejsca, w którym sprzedano je jako niewolnice. Opisuje swoje lęki, obawy, dzieli się swoimi przemyśleniami z tamtego okresu i – choć przecież jednoznacznie należy stwierdzić, że jest niewinną ofiarą – niejednokrotnie pisze o tym, jak wstydziła się niektórych swoich działań i zaniechań. Zdaje relację ze swojego wyjazdu do Niemiec, następnie Szwajcarii, gdzie intensywnie walczyła i walczy. O innych. I o siebie. I nie wierzę, że ktokolwiek, kto żyje w przekonaniu, że jest porządnym człowiekiem, może jej i jej podobnym osobom odmawiać prawa do życia w bezpiecznym miejscu.

Ta książka ogromnie mnie poruszyła. Znałam historię Nadii z opracowań, które pojawiały się po ubiegłorocznych Noblach, a jednak przeczytanie jej wspomnień było bardzo trudne. Choć wiem, że nie można porównywać życia Jezydki z Iraku do życia feministki z Europy, to mimowolnie sięgam pamięcią do chwil, gdy bawiłam się w Paryżu, a moja rówieśnica była w niewoli. Gdy zwiedzałam wystawę Picassa, a ona może właśnie w tej chwili była torturowana. Wierzę, że zasmakuje sprawiedliwości, gdy MTK zajmie się sprawą irackich Jezydów i Jezydek. I ta silna, inspirująca dziewczyna z okładki przestanie mieć tak smutne oczy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s