Szybki kurs literatury feministycznej

Polski marzec manifami stoi – od Trójmiasta aż po Kraków tysiące feministek i feministów wychodzi na ulice i domaga się respektowania i uznania praw kobiet jako podstawowych praw człowieka. Co roku również przewija się przez media społecznościowe fala nienawiści, klasycznie mającej swoje źródło w ignorancji i pogardzie. Nie zamierzam dyskutować z tymi, dla których prawa człowieka są spiskiem organizacji pozarządowych, których celem jest destabilizacja patriarchalnego porządku (bo zwyczajnie mi się nie chce), bardzo chętnie jednak wyjaśnię w kilku słowach, czym tak naprawdę to brzydkie słowo na „f”. Przez lata dorobiło się ono brzydkiej gombrowiczowskiej gęby, podczas gdy feminizm to po prostu radykalna teza, zgodnie z którą – ale uwaga, zapnijcie pasy – kobiety to ludzie. Tylko i aż tyle. Równość płci, emancypacja i równe szanse. Walka z dyskryminacją i wzajemny szacunek. Historia feminizmu jest jednak nieco bardziej skomplikowana i rozumiem, że nie wszyscy i wszystkie muszą pasjonować się nią na tyle, by wczytywać się w postulaty poszczególnych reprezentantek każdej fali, dlatego postanowiłam przygotować dla Was wyciąg z tego, co warto przeczytać, by zdobyć przyzwoite rozpoznanie w temacie. I nie narobić sobie wstydu na Manifie, oczywiście.

  1. Simone de Beauvoir, Druga PłećKlasyka klasyków. Simone de Beauvoir bierze na tapet kobiecość i bezwzględnie rozprawia się z męskocentrycznym spojrzeniem na sytuację społeczną, polityczną i kulturową. Opus magnum de Beauvoir jest kamieniem milowym feministycznego dyskursu i spojrzenia na rolę kobiet na świecie. Odziera utrwalony porządek z patriarchalnego upupienia drugiej płci i otwiera drogę do rozważań na temat tego, co należy zmienić, by wyrównać szeregi. Książka doskonała!
  2. Audre Lorde, Siostra outsiderkaJedna z najważniejszych książek, pisałam już o niej w TYM wpisie, nie mogłam jednak pominąć jej w tym wpisie. Audre Lorde pisze o braku inkluzywności w środowiskach kobiecych, o zamknięciu się grup feministycznych na osoby o innym kolorze skóry (niż biała) czy orientacji psychoseksualnej (innej niż cisheteronormatywna), o hipokryzji i podwójnym wykluczeniu. Otwiera oczy na przemoc, jaka ma miejsce w pozornie równościowych zespołach i dodaje sił, by tej przemocy się przeciwstawiać – szczególnie wtedy, gdy w typowy dla patriarchatu sposób mogłybyśmy nie zauważyć problemu, którego beneficjentkami jesteśmy. Piszę to nie bez uderzenia się w pierś – sama przez długi czas działałam w grupie, której pozornie feministyczna twarz mnie zmyliła i sprawiła, że nie dopuszczałam do siebie myśli, że może w niej dochodzić do sytuacji przemocowych. Wszystko zmieniło się właśnie po lekturze Siostry outsiderki. Grupę opuściłam natychmiast, gdy tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że nie działam pod wpływem impulsu. Lorde zorganizowała mi błyskawiczny kurs dojrzewania aktywistycznego, który ze szczerego serca mogę polecić każdej osobie.

    3f69da601ce383af09309552d608b015

  3. Nancy Fraser, Drogi feminizmuKsiążka nietuzinkowa, bez owijania w bawełnę, głęboko analityczna. Z pewnością nie jest to lektura lekka, ale zapoznanie się z nią wydaje mi się konieczne do zrozumienia wielu procesów prowadzących do stopniowych przemian w podejściu do myśli i praktyki feministycznej. Fraser dokonuje analizy amerykańskich ruchów kobiecych funkcjonujących w ostatnim półwieczu i zapowiada nadchodzącą radykalizację ich działań. Biorąc pod uwagę fakt, że książka została wydana na kilka ładnych lat przed #MeToo, Marszem Kobiet (czy na polskim gruncie – czarnym protestem i wzrastającym poparciem dla poszanowania praw reprodukcyjnych), ciężko nie uznać, że jest to prognoza niezwykle trafna…
  4. Margaret Atwood, Opowieść PodręcznejPowieść, która tryumfalnie powróciła na księgarniane półki razem z ekranizacją i błyskawicznie stała się symbolem. Symbolem tego, co może czekać wszystkie kobiety, jeśli w porę nie ruszymy po nasze wszystkie prawa. Perspektywa Gileadu stała się tak przerażająca, że miliony kobiet zdecydowały się wyjść na ulice, by okazać swoje niezadowolenie i sprzeciw wobec patriarchatu. I idziemy dalej. Idziemy po wolność naszą i wszystkich tych, którzy i które twierdzą, że „to nie jest ich sprawa”. I będziemy maszerowały do skutku.

    The Handmaid's Tale ★ iPhone wallpaper

  5. Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi światNajnowsza pozycja z całego zestawienia, ale zdążyła już narobić niemałego zamieszania. Choć zdania co jej walorów literackich są podzielone, książka Solnit zwraca naszą uwagę na te ciągłe kuksańce, które kobiety przyjmują wyłącznie z tytułu swojej płci, na ciągłe objaśnianie nam świata nawet przez mniej kompetentnych, ale niezwykle pewnych siebie mężczyzn. To również historie o przemocy seksualnej, o pladze zalewającej amerykańskie uniwersytety, jaką jest ogrom zgwałceń, często przemilczanych i pozostawiających sprawcę bezkarnym. Autorka powołuje się na teksty Virginii Woolf i Susan Sontag (która również powinna znaleźć się w tym zestawieniu!), nakreśla szeroki kontekst społeczny i kulturalny. Trzeba przeczytać!
  6. Virginia Woolf, Własny pokójNie dość, że Virginia Woolf jest jedną z moich ulubionych twórczyń, to jeszcze właśnie ta praca jest bezapelacyjnie jednym z najważniejszych tekstów, jakie przeczytałam w życiu. Własny pokój to z pozoru esej wyłącznie o pisarstwie kobiet, bardzo sprawnie prowadzona analiza kwestii historycznych i społecznych związanych z rolą pisarki, w szerszym ujęciu to jednak również – a może przede wszystkim – manifest o wywalczeniu przez kobiety swojego miejsca w dotychczas całkowicie zagarniętej przez mężczyzn przestrzeni dyskusji intelektualnych. To, jak uniwersalny i ponadczasowy jest ten esej napisany dokładnie dziewięćdziesiąt lat temu, jest jednocześnie przerażające i budzące moje uznanie. Niestety, wyłącznie dla autorki, bo jako ludzkość… cóż, mamy jeszcze wiele pracy przed sobą.

Jak zaznaczyłam we wstępie, jest to jedynie wyciąg z podstawy, bardzo subiektywny i naznaczony nurtem, który jest mi najbliższy. Feminizm doczekał się jednak bardziej i mniej rzetelnego, ale z pewnością bogatego opracowania naukowego, a kwestie praw kobiet są coraz częściej podnoszone w literaturze popularnej. Odnajdujemy je w książkach autorów i autorek tworzących pod każdą szerokością geograficzną, tylko w ostatnim kwartale w moje ręce wpadły dzieła irackie, brytyjskie, niemieckie, polskie, amerykańskie i francuskie, a tematyka dotyczyła również Japonii, Rosji, RPA i Urugwaju. Nie jestem literaturoznawczynią i z pewnością niejedna feministka uznałaby to zestawienie za pozbawione kluczowych lektur, jestem jednak pewna, że jeśli zapoznacie się z powyższymi tytułami, kolejne odnajdziecie już sami i same. I będę przeszczęśliwa, jeśli podzielicie się ze mną swoimi odkryciami.

Z feministycznym pozdrowieniem

Ada

Wszystkie grafiki pochodzą z Pinteresta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s