Karawana kryzysu | Linda Polman

W reportażach o działalności organizacji niosących pomoc humanitarną mam jedną zasadę – jeśli Janina Ochojska mówi, że warto się z nimi zapoznać, to znaczy, że warto się z nimi zapoznać. W przypadku „Karawany kryzysu. Za kulisami przemysłu usług humanitarnych” dodatkową rekomendacją był fakt, że za publikację polskiego wydania odpowiada mistrzowskie Wydawnictwo Czarne, a sama autorka, znana szerzej z „Laleczek skazańców”, jest bezsprzecznie ekspertką w swojej profesji. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak tylko wziąć na tapet jej książkę, a po lekturze… cóż, po prostu serdecznie Wam ją zarekomendować.

Jak wspomniałam, pozycję tę polecała Janina Ochojska, która jest również autorką przedmowy do polskiego wydania. Bardzo ostrożnie, mądrze i szczerze przygotowuje nas w niej do oswojenia się z wiadomościami, które odkryjemy w kolejnych rozdziałach – z jednej strony przyznaje rację Polman i nie bez goryczy pisze o nadużyciach w organizacjach humanitarnych, z drugiej jednak przypomina i nawołuje, żeby nie tracić całkowitego zaufania do INGOsów, które rzeczywiście niosą pomoc tam, gdzie najbardziej jest ona potrzebna, wyczula nas jedynie na to, by uważnie przyglądać się ich poczynaniom. Czytając to wprowadzenie odniosłam wrażenie, jak gdyby była to zachęta do wzięcia głębokiego oddechu, bo za moment przyjdzie mi nurkować w oceanie przekrętów i hipokryzji. Nie muszę chyba dodawać, że już pierwszy rozdział okazał się być skokiem na głęboką wodę.

 

To książka o tym, jak nie powinno udzielać się pomocy i jakie zagrożenia związane są z jej masowością.

 

W ostatnich dniach bardzo dużo mówi się o tym, jaką pozorną (tu postawię akcent) szczodrością wykazali się miliarderzy, gdy w ogniu stanęła restaurowana katedra Notre Dame i jak niemal zupełnie bez echa w polskich mediach przechodzą informacje o pożarach na Syberii, w Amazonii czy Afryce Południowej. Zagrajmy teraz w pewną grę – ja rzucam hasło, a Wy próbujecie przypomnieć sobie jakikolwiek materiał w polskich serwisach informacyjnych opisujący sytuację humanitarną w danym kraju. Pasy zapięte? Zaczynamy!

Rwanda.

Somalia.

Sudan.

Afganistan.

Liberia.

Sri Lanka.

Haiti.

Ile udało się Wam zebrać materiału w głowach? No właśnie. Jak plotek nie lubię, tak zauważyć należy, że z często odwiedzanych polskich stacji, telewizji i portali, najwięcej o sytuacji w wymienionych przeze mnie państwach pisał… Pudelek. W kontekście zaangażowania celebrytów i celebrytek, ale jednak. Przy tak wątpliwej – nazwijmy to z braku lepszego słowa – popularności newsów na ten temat, nie dziwi fakt, że wszelkiego rodzaju nadużycia i nonsensy przechodzą również bez żadnego rozgłosu.

Polman postanowiła rozprawić się z niecnymi postępkami niektórych organizacji i przez pięć lat zbierała materiał do książki, w której w sposób przemyślany piętnuje największe błędy INGOsów – ich działanie w sposób oderwany od realiów danego terenu, niebezpieczeństwa związane z niesieniem pomocy tam, gdzie panuje reżim, który kontroluje wszystkie inicjatywy i zezwala dokładnie na to, co jest mu na rękę. Autorka zwraca uwagę na brak partycypacji miejscowej społeczności w odbudowę systemu, krytykuje, choć z pewnym zrozumieniem, zawiłości projektowego finansowania poszczególnych działań. A przede wszystkim zwraca uwagę na tym, kto najbardziej cierpi, kto zostaje pozbawiony szans i kto w efekcie na tej rzekomej pomocy więcej traci, niż zyskuje.

Jestem ostatnią osobą, która kiedykolwiek zacznie zniechęcać inne osoby do udzielania pomocy, do wolontariatów, do jeżdżenia na misje i do poświęcania swoich zasobów i energii do sprawiania, by świat stał się trochę lepszym miejscem. Po lekturze „Karawany kryzysu” ciężko jednak nie dołożyć do ogólnego i wspaniałego hasła „zaangażuj się” jednego słowa – „mądrze”. Miałam kiedyś przyjemność zaprezentować w Europejskim Centrum Solidarności moje doświadczenia z działalności aktywistycznej i ukułam sobie wtedy pewną analogię (którą być może znacie też z pewnego felietonu w magazynie feministycznym, bo zapewne zupełnie przypadkiem posłużyła się nią natychmiast ich uznana redaktorka) – działać trzeba zawsze z podwójną troską, z troską o innych i z troską o siebie. Zauważ, że gdy w samolocie dochodzi do sytuacji kryzysowej, najpierw zakładasz maseczkę tlenową sobie, aby móc następnie pomóc innym. Jeśli chcesz się zaangażować w działania humanitarne, wspomóc je finansowo albo nawet osobiście, zrób porządny research, by cała para nie poszła w gwizdek. I pamiętaj, by – w razie czego – pierwszą maseczkę założyć właśnie sobie.

Owocnej pracy!

Ada

PARAGON:

Karawana kryzysu – 0 zł, książka wypożyczona z biblioteki

PS Idę sobie przyznać order z ananasa, że nie napisałam nic o Kościele Katolickim, bo musiałabym użyć brzydkich słów, ale bardzo uczulam Was na ten wątek, bo poziom hipokryzji jego wysłanników jest porażający (a jednocześnie jest najmniejszym zaskoczeniem na świecie, nieprawdaż?).

 

***

 

#drogaczytania jest blogiem popularyzującym czytelnictwo, sięganie nie tylko po nowości wydawnicze, ale również po mniej znane lub nieco zapomniane, a jednak niezwykle wartościowe pozycje literackie. Moje rekomendacje znajdziecie również na twitterowej grupie @BestReadPL. Współpraca: Kontakt. Zastrzegam, że nie angażuję się w inicjatywy mające na celu promocję literatury niskiej jakościowo lub promującej działania i poglądy o charakterze rasistowskim, homofobicznym, mizoginistycznym czy nacjonalistycznym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s