Dzień dobry, Pani Zimo!

Wiecie jaki jest najgorszy poziom chorowania? Jeśli zapytacie mojego chłopaka usłyszycie (jakieś sto razy w ciągu jednego weekendu),  że to ten etap, gdy ktoś zakłada ci wenflon. Moim zdaniem to jednak ta sytuacja, w której choroba pożera twoje myśli i nie możesz czytać. To właśnie działo się ze mną w ostatnich dwóch tygodniach, przeczytałam jakieś żenujące ilości stron, więc uczciwość powstrzymała mnie przed dodaniem nowego wpisu. Teraz jednak wracam do czytelniczej gry, a skoro w międzyczasie jesienną szarugę zastąpiła szaruga grudniowa – ogłaszam przegląd lektur zimowych! Rozpalcie w kominku (opcjonalnie zapalcie świece), zaparzcie herbatę i… absolutnie nie nastawiajcie się na to, że czeka na Was wybór lektur o padającym śniegu i kolędnikach. Takiemu zestawieniu mówię to, co Syrio Forel kazał przekazać Śmierci w pierwszym sezonie Gry o Tron. Z tą różnicą, że u mnie nikt nie ginie. Dzisiaj będzie misz-masz idealny na zimowe wieczory!

 

  1. Joanne Harris, Czekolada, Wyd. Prószyński i S-ka

Książka, którą przeczytałam już po obejrzeniu filmu, w związku z czym główna bohaterka, Vianne Rocher, miała już fizjonomię Juliette Binoche (czyli, umówmy się, najlepszą), jej pracownia była umeblowana, gdzieś tam przez moją głowę przemykał Johnny Depp, a w uszach grała ścieżka dźwiękowa. Zwykle budziłoby to we mnie dość głęboką irytację, bo nie cierpię, gdy cokolwiek jest mi narzucone, ale tym razem… o rany, jakie to było piękne! Ta książka jest – dosłownie! – słodko-gorzka, z jednej strony mamy czekoladę, cygańską muzykę, kobiecą solidarność, a z drugiej pojawia się przemoc, ksenofobia, bigoteria, brak szacunku do wolności innych osób. Pewnego mroźnego poranka Vianne pojawia się w Lansquenet, by otworzyć tam sklep z czekoladą. Samotna kobieta z dzieckiem , która „ośmiela się” żyć inaczej niż pozostałe osoby w miasteczku budzi jednocześnie zainteresowanie i obawę, dla niektórych staje się tarczą i przyjaciółką, dla innych – powodem do podjęcia walki o to, by wszystko zostało po staremu.

Nie będę nikogo oszukiwać – to nie jest wybitne dzieło, raczej traktuję je jako czytadło, po które sięgam, gdy za oknem jest plucha, a ja akurat nie muszę wychodzić z domu. Trochę magii, trochę miłości, trochę odwagi i dużo czekolady – czyli wszystko to, czego trzeba nam w życiu, szczególnie zimą.

Cbseuropa

Kadr z filmu, źródło: cbseuropa.eu

2. Donald Spoto, Oczarowanie. Życie Audrey Hepburn, Wyd. Dolnośląskie

Nie potrafię wskazać innego powodu, za sprawą którego ta książka kojarzy mi się z zimą niż ten, że po prostu znalazłam ją kiedyś pod choinką, a mimo to nie wiem, czy nie czułabym dyskomfortu wracając do niej latem. Czytałam naprawdę wiele biografii Audrey Hepburn, przeglądałam całe mnóstwo albumów i przyznam, że to wydanie jest moim ulubionym. Rzetelna (20 stron przypisów!) i napisana pięknym językiem historia życia mojej ulubionej gwiazdy kina, bogaty opis jej dorobku zawodowego i społecznego przeplata się z trudnymi doświadczeniami osobistymi. Właśnie w tej chwili postanowiłam, że przygotuję jeszcze cały wpis poświęcony Audrey, więc na tym mogłabym zakończyć, pokuszę się jednak o pewien cytat:

Politycy z definicji powinni troszczyć się o ludzi i ich dobro. Nie wierzę w zbiorową winę, ale wierzę w zbiorową odpowiedzialność. Somalia to nasza odpowiedzialność. To bezapelacyjna odpowiedzialność Wielkiej Brytanii i Włoch, bo to one kolonizowały ten kraj. Muszą zrobić znacznie więcej – mają obowiązek wobec tych ludzi, których wykorzystywali przez tyle lat.*

Audrey Hepburn

To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze uważał, że Audrey Hepburn miała po prostu ładną buzię. Jeśli już, to zabawną!

_20171214_101025.JPG

*Cytat pochodzi z Oczarowania. Życia Audrey Hepburn Donalda Spoto, tłum. Anna Dwilewicz, Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2009, s. 240

 

  1. Anna Cieplak, Ma być czysto, Wydawnictwo Krytyki Politycznej

    Rzadko sięgam po książki dla młodzieży, ale skoro posypał się deszcz nagród i nominacji uznałam, że powiem „sprawdzam”. Przyznaję, że na początku miałam bardzo mieszane uczucia zarówno wobec formy, jak i wobec bohaterek, ale im dalej w las… tym bardziej było mi szkoda Julki i Oliwki, reprezentantek pokolenia Snapchata, dziewczyn z głębokiej prowincji. Autorka opisuje ich życie bez smrodku dydaktycznego, bez cudownej pointy, która rozwiązuje wszystkie problemy świata i sprawia, że nastolatkom od teraz będzie żyło się jak w bajce. Nie ocenia i nie tłumaczy, po prostu pokazuje nam, co może dziać się w sercach, głowach i domach nastolatek. A dzieje się, oj, dzieje się! Nie chcąc jednak zdradzać Wam wszystkich słodkich i gorzkich sekretów tej historii, zwrócę uwagę na to, co mi najbardziej rzuciło się tutaj w oczy, a mianowicie całkowite osamotnienie młodzieży. Są razem, tworzą swoje bardziej i mniej zgrane stada, ale poza momentami, gdy dostaje im się po głowie, są pozostawieni i pozostawione sami/e sobie. To prawda, że pojawiają się tam pozytywne postaci, które nawet budzą naszą sympatię, ale w tych wszystkich zawirowaniach brakuje dorosłych, którzy mądrze pomogliby przejść młodym przez paskudny okres dorastania. Kto pamięta, jak to jest mieć piętnaście lat, ten wie. Ja pamiętam (choć jak przez mgłę), dlatego serdecznie polecam tę książkę – dla rozrywki i pod rozwagę.

_20171214_101303.JPG

 

Jeśli jakimś cudownym zbiegiem okoliczności niedługo po opublikowaniu przeze mnie tego wpisu spadnie śnieg, to wiecie już, z czym warto zaszyć się pod kocem. Dla wzmocnienia efektu polecam również przykrycie się kotem lub psem, do wyboru. Tylko pamiętajcie – ma być czysto!

 

Ściskam Was ciepło

Ada

 

Paragon:

  1. Czekolada, Joanne Harris – ok. 15zł, dodatek do magazynu
  2. Oczarowanie. Życie Audrey Hepburn, Donald Spoto – 0zł, prezent
  3. Ma być czysto – 29,90zł (aktualna promocja na stronie Wydawnictwa: 20,93zł)

SUMA: 44,90zł

 

 

 

Reklamy

Mistrzynie

Naprawdę nie uważam, by cokolwiek w naszym życiu działo się przypadkiem. Kiedy w ubiegłym tygodniu zamieszczałam wpis o mistrzach pióra, przekora kazała mi przygotować zestawienie o mistrzyniach. Gdzie ten brak przypadku? Spodziewałam się tego pytania, cieszę się, że padło! Otóż tak się składa, że w 1999r. ONZ uznało 25 listopada Dniem Eliminacji Przemocy Wobec Kobiet. Nie można zatem lepiej dobrać tematyki wpisu (skromność, skromność) niż przez polecenie książek kobiet, które działają na rzecz równości, feminizmu i edukacji! Zapraszam!

  1. Ewa Graczyk, Ćma. O Stanisławie Przybyszewskiej, Wyd. OPEN

Pierwszy raz zetknęłam się z  prof. Graczyk, gdy zobaczyłam jej nazwisko na liście osób nominowanych do Nagrody Nike. Jakiś czas później poznałam Ewę Graczyk – aktywistkę, która w płomiennym przemówieniu nakłaniała do wspólnego działania na rzecz wolności i demokracji. Oczywiście od razu sięgnęłam do jej książek – traf chciał, że zaczęłam od „Od Żmichowskiej do Masłowskiej. O pisarstwie w nadwiślańskim kraju” i aż do rozdziału o Dorocie Masłowskiej, której fenomenu zrozumieć nie potrafię, spisywałam listę biografii, które wydały mi się tak niezwykłe, że aż denerwowało mnie, że Ktoś, Komu Wydawało Się, Że Jest Bardzo Mądry uznał, że są niegodne historii. Pielęgnując jednak swój ogródek lektur niezwykłych, zaczęłam szukać „Ćmy” i tu kolejny raz okazało się, że aktywizm ma swoje złote strony, bo nie minęło kilka tygodni, a ja już miałam swój egzemplarz z dedykacją od samej Autorki! Biografia Stanisławy Przybyszewskiej, osoby równie zapomnianej po śmierci, jak i za życia, to trudna emocjonalnie, ale niezwykle wartościowa literacko wyprawa przede wszystkim przez jej twórczość – co nie powinno dziwić, skoro sama pisarka spędzała po 10-12 godzin dziennie właśnie na pisaniu. Autorka legendarnej „Sprawy Dantona”, nieślubna córka Tego Przybyszewskiego, wdowa po narkomanie, osoba pogrążona w nieszczęściu. Doskonały temat na film biograficzny, nie uważacie? Albo chociaż na to, by przywrócić jej imię gdańskiemu domowi kultury, który wymienił ją kilka lat temu na Jana Pawła II. To zostawię akurat bez komentarza.

_20171123_144153.JPG

 

  1. Kathy Reichs, Poniedziałkowa żałoba, Wyd. Red Horse

Kryminał w takim zestawieniu? Jeśli napisała go tak niesamowita kobieta, to nie widzę przeszkód. Zacznijmy więc od małego biogramu, w dwóch wersjach:

a) Jeśli znacie serial „Bones”/”Kości” – dr Kathy Reichs to taka dr Temperance Brennan, tylko prawdziwa i bez Bootha.

b) Jeśli nie znacie tego serialu -dr Kathy Reichs to antropolożka sądowa w USA i Kanadzie, wykładowczyni akademicka i autorka kryminałów, które regularnie trafiają na listę bestsellerów i które zostały przetłumaczone na ponad trzydzieści języków.

Chodziłam do gimnazjum, gdy zaczęłam oglądać „Bones”, do dzisiaj pamiętam, że nowe odcinki emitowano w niedziele o 22.00. Moja mama początkowo uważała, że to obrzydliwe i wychodziła z salonu, co bawi mnie tym bardziej, że obecnie serial ten leci jako tło do obiadu, a Królowa Matka oglądała kolejne sezony na długo po tym, jak ja się poddałam (nie jestem zbyt serialowa, choć tu i tak chyba pobiłam mój rekord). Gdy znalazłam w Empiku „Nagie kości” byłam w lekkim szoku, bo ze świecą było szukać informacji o tym, że ktoś w Polsce podjął się wydania tłumaczenia, ale oczywiście – książka musiała być moja. I dziewięć kolejnych. I żadna mnie nie rozczarowała, co więcej – każdą przeczytałam już dwa razy, a niedługo chyba podejdę do trzeciej tury. Dlaczego, ach, dlaczego, przecież wiesz kto zabił? Dobrze, że pytacie, bo to nas prowadzi do pointy! Podstawową różnicą między większością kryminałów a kryminałami Kathy Reichs jest to, że KR nie czytała „Kryminalistyki dla bystrzaków” i nie uraczyła nas rażącymi błędami merytorycznymi – jako prawdziwa specjalistka zafundowała nam natomiast prawdziwe szkolenie z tego, jak wygląda praca w prosektorium. Bywa obrzydliwie, główna bohaterka regularnie brudzi się jakimiś wydzielinami i spędza godziny na uzupełnianiu raportów, a nie biega w szpilkach wokół zwłok, by po minucie powiedzieć, jak zginęła ofiara. Bohaterka z krwi i kości. Wielki umysł fikcyjnej naukowczyni stworzony przez wielki umył prawdziwej naukowczyni. Coś wspaniałego!

_20171123_144411.JPG

bones.jpg

Żródło: foxtv.co.uk

  1. red. Anna Kłonkowska, Transpłciowość – androgynia. Studia o przekraczaniu płci, WUG

Wyznaję zasadę Hermiony – „jeśli masz wątpliwości, idź do biblioteki”, kiedy więc wróciła dyskusja o tym, czy gender naprawdę niszczy ludzkość, sięgnęłam po kilka pozycji z tej tematyki (jest we mnie niezdrowa potrzeba ciągłego edukowania siebie i innych, nawet jeśli nikt mnie o to nawracanie na naukową drogę życia nie pyta), najpierw poszłam jednak na spotkanie z dr Anną Kłonkowską (socjolożką, filozofką i psycholożką), które było w zasadzie promocją książki jej tłumaczenia (odsyłam do: „Genderowe społeczeństwo”, M. Kimmel, WUG) i… uznałam, że uwielbiam tę kobietę! Są takie osoby, na które wystarczy rzucić okiem i wiesz, że są we właściwym miejscu. Potwierdzam, tak było w tym przypadku! Nigdy nie interesowałam się szczególnie kwestią płci, tożsamości płciowej czy seksualnej, a okazało się, że to jedno z najciekawszych zagadnień antropologicznych. Wiecie, dlaczego dziewczynkom przypisuje się kolor różowy, a chłopcom niebieski? Kim są Hidżras? Kogo trzeba pozwać, by formalnie zmienić płeć? Ja już wiem (dobra, przyznaję się, o tym ostatnim wiedziałam wcześniej, ale nie każdy ma obowiązek niszczyć sobie psychikę na prawie), a dowiedziałam się tego z książki „Transpłciowość-androgynia” pod redakcją Anny Kłonkowskiej. Jeśli wciąż nie przekonałam Was do sięgnięcia po to opracowanie dodam, że na mojej liście „osoby, które znam i które mają szansę na Nobla” Ania jest na bardzo wysokiej pozycji, a będzie wstyd, jeśli kolejna Polka dostanie Nobla, a nie będziecie znali i znały jej badań. Tak tylko mówię.

_20171123_144259

Mam nadzieję, że udzieliła się Wam ta kobieca siła i sięgniecie po polecane pozycje (a może czas zacząć kompletować prezenty świąteczne? Ja już mam prawie wszystkie!). Tradycyjnie czekam na Wasze rekomendacje i do zobaczenia w przyszłym tygodniu!

Podsumowanie:

  1. Ćma – 0zł, prezent od Autorki
  2. Poniedziałkowa żałoba – 29.99zł (książka kupiona w 2008r., stan z 25.11.2017r.: w księgarni internetowej Gandalf można kupić wydanie kieszonkowe za 8,46zł!)
  3. Transpłciowość- androgynia – 0zł, pamiątka po festiwalu Literacki Sopot

Suma: 29,99zł (a do ceny białych kruków należy doliczyć wartość przygody, którą bez wątpienia są poszukiwania!)

Ściskam jesiennie

Ada

PS Wracając do tematu 25 listopada… poznałam kiedyś jeszcze jedną Mistrzynię, którą chciałabym Wam przedstawić. Dr Sylwia Spurek, zastępczyni RPO. To był zaszczyt i przyjemność. Dziękuję! #trzymamstronekobiet

Trzech Muszkieterów

Ciężko było  wsiąść do samolotu i zostawić za sobą miasto, w którym słońce świeci nawet w listopadzie, prosecco kosztuje grosze, a ludzie są zawsze uśmiechnięci i pięknie ubrani. Nawet nie dodam, by nie uruchamiać poczucia bolesnej straty, że espresso we Włoszech… no właśnie. Staram się jednak pocieszać samą siebie, że w Polsce też czasami dzieją się ciekawe rzeczy, na przykład na półkach księgarni pojawiają się nowe smaczki. Jakie przygotowałam tym razem? Mistrzowskie! Trzy książki pióra trzech profesorów J. Zapraszam do przeglądu, a więc – avanti!

  1. Jan Miodek, Przez lata ze słowem polskim, Wyd. Ossolineum, 1991r.

Książka, która trafiła w moje ręce przypadkiem (o ile zakładamy, że cokolwiek w naszym życiu dzieje się przypadkowo!) – akurat szukałam na Allegro archiwalnego wydania Harper’s Bazaar UK z cudowną Heleną Bonham-Carter na okładce, patrzę, a tu Sprzedawca prowadzi cały antykwariat! Nie oparłam się tej pokusie i kilka dni później pan kurier przyniósł mi serię felietonów prof. Miodka o dylematach współczesnej polszczyzny. Gremliny, które rozrabiały gramatycznie, streamery i king sizy oraz inne rzezimieszki językowe – wszystko to zostało opisane przez Mistrza Jana w sposób przystępny, zabawny i – co typowe dla Autora – profesjonalny. Szczególnie polecam tekst o archaizmach w polskich kolędach – już wkrótce czeka nas przecież raczkująca dopiero fala bożonarodzeniowych przyśpiewek w każdym miejscu publicznym, więc wypada wiedzieć, dlaczego śpiewamy „króle”, a nie „królowie” oraz dlaczego przedszkolaki nadal uroczo fałszują, że „święta panda poroniła syna”.

dsc_1233.jpg

2. Jerzy Zajadło, Sędziowie i Niewolnicy. Szkice z filozofii prawa, WUG

Od razu wypada zaznaczyć, że nie jestem obiektywną recenzentką tej książki – byłam studentką Pana Profesora, lubię tematykę, którą się zajmuje, dobrze i sprawnie zdałam wszystkie egzaminy, do tego bardzo mi po drodze z opinią Autora o obecnych zmianach w polskim wymiarze sprawiedliwości. Mimo to, tak czysto radośnie-literacko, nie mogę udawać, że ta książka nie jest warta polecenia. Zastanawiałam się co prawda na samym początku tej lektury, czy nie jest ona skierowana wyłącznie do prawników i prawniczek, ale uspokajam – to wartko prowadzony wywód o sędziach i ważnych sprawach, którymi się zajmowali, wszystko to z uwzględnieniem kwestii filozoficznych i ideologicznych. Sam fakt, że recenzentem Sędziów… był prof. Osiatyński, Autor aforyzmu-wskazówki „Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie”, jest już dowodem na to, że książka ta nie ma żadnego związku z pompatyczną pisaniną spod znaku „patrzcie, jakim jestem ważnym prawnikiem” (co się zdarza bardzo często w tej branży). Dla wszystkich osób, które chcą przeczytać dobrą książkę o pracy amerykańskich sędziów, powiązaniach prawa z moralnością i najsłynniejszych kazusach – pozycja obowiązkowa!

DSC_1232.JPG

3. Jerzy Vetulani, Maria Mazurek, A w konopiach strach, PWN

Spór o kwestię powszechnego dostępu do medycznej i rekreacyjnej marihuany to jeden z bardziej przegadanych absurdów polskiej legislacji. Przysięgam,  nie mam już siły słuchać kolejnych „debat” zwolenników i przeciwników spod znaku „bo ja myślę, że…”. Tym bardziej cieszę się, gdy głos zabierają eksperci i ekspertki – kilka miesięcy temu wzięłam udział w spotkaniu z dr Dorotą Rogowską-Szadkowską, Autorką „Medycznej Marihuany” (Wyd. Krytyki Politycznej), teraz sięgnęłam po archiwalny wywiad ze zmarłym niedawno prof. Vetulanim. Przyznaję, że o psychofarmakologii wiem dość mało, więc wyprawa przez przystępne dla amatorki opisy badań oraz barwne historie o wpływie marihuany na ludzki mózg, uznałam za niesamowicie interesujące. Medycyna, biologia, neurobiopsychologia czy nawet antropologia – to wszystko znajdziemy w jednej, niepozornej (bo wyglądającej nieco jak książka dla dzieci) pozycji. W ostatnim rozdziale zawarto dodatkowo wywiad z dr. Markiem Bachańskim, lekarzem zwolnionym z Centrum Zdrowia Dziecka za leczenie ciężko chorych dzieci marihuaną. Przyznaję, że o ile pierwsza część była ciekawa, o tyle dopiero zakończenie obudziło we mnie głębsze emocje. Dlaczego? Trzeba przeczytać! Nawet jeśli kilka razy skrzywicie się z powodu dość seksistowskich uwag. Ja przebolałam, wierzę, że i Wam się to uda!

DSC_1229.JPG

Trzem Mistrzom pióra daję już spokój, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaplanowała od razu kobiecej odpowiedzi na to męskie grono, dlatego wypatrujcie następnego wpisu o Mistrzyniach! Już niebawem!

Kończąc- czym byłby mój wpis bez tradycyjnego podliczenia wydatków na lektury tygodnia? Wiadomo, że nadal wpisem, ale jednak jakimś takim niepełnym!

  1. Przez lata z językiem polskim – 10zł, antykwariat internetowy
  2. Sędziowie i Niewolnicy- 60zł, cena promocyjna (spotkanie autorskie)
  3. A w konopiach strach- 0zł, książka ta wchodziła w skład zestawu, który otrzymałam od Wydawnictwa jako nagrodę w ich konkursie
    SUMA: 70zł 

Ściskam mocno i odsyłam do księgarni i bibliotek!

Ada

Dolce far niente, czyli zaraz wracam!

Buongiorno!

Już za moment, za chwilę wsiądę do samolotu, który zabierze mnie do Mediolanu, ale uspokajam – pamiętam o wpisach, wybrałam już lektury i niedługo do Was wracam! Zainteresowane osoby odsyłam na mojego Twittera @AdriannaHalman – będzie relacja i z podróży i z lektury.

Zostawiam Was ze zdjęciem jednej z najpiękniejszych bibliotek na świecie- mediolańskiej Biblioteca Nazionale Braidense (fot. Stefano Bentivegna).

Ciao!

biblioteka

Książkoluby wszystkich krajów, łączcie się!

Obywatele i Obywatelki! Natchniona lekturami ostatniego tygodnia (oraz powtórką „Misia” S. Barei w porze obiadowej) przypominam, że nie ma demokracji bez zwiększonej aktywności mas czytających! Aby zaszczepić (zwróćcie uwagę na to, jaka jestem kontrowersyjna) w Narodzie chęci ku poprawie losu wydawnictw, księgarni i bibliotek, wzięłam na tapetę trzy cudowne utwory, które ku chwale Ojczyzny spieszę zrecenzować!

histografy.jpgfot. histografy.pl

  1. Sylwia Chutnik, Smutek Cinkciarza, Wyd. Od Deski Do Deski

Dosłownie miesiąc przed premierą Smutku…, wzięłam udział w  spotkaniu z Sylwią Chutnik, na którym dowiedziałam się niesamowitej rzeczy – nowa książka nie będzie historią o poranionej kobiecie! Nie może być! Zaśmiałam się w duchu, bo rzeczywiście, jak cenię pióro Sylwii Chutnik, tak przyznaję, że mała odmiana może byłaby wskazana. Dobrze, że przyjęłam, że powinna być ona mała, bo główny bohater… również jest poraniony. Żona suszy mu głowę, ukochany syn okrada, córka jest jakąś nijaką mimozą, praca cinkciarza dostarcza głównie stresu, a człowiek młodszy się nie robi. Zwłaszcza kiedy nie żyje. Tak jak smutny cinkciarz, Wiesiek. Aby jednak dowiedzieć się, z czyjej ręki zginął, musicie przeczytać książkę. Warto po nią sięgnąć jednak nie tylko z tego powodu – to pięknie oddany obraz PRLu, głównie lat 70. i 80., lekkie, kąśliwe pióro i słodko-gorzka spowiedź głównego bohatera. A historia wydarzyła się naprawdę. Czego chcieć więcej?

DSC_0819.JPG

2. Barbara Seidler, Pamiętajcie, że byłem przeciw. Reportaże sądowe, Wyd. Czarne

Taki mamy klimat, że na rynek pracy wchodzi pokolenie urodzone po transformacji ustrojowej. Czyli moje. Tak się składa, że parę ładnych lat temu okazało się, że najwyraźniej w poprzednim życiu byłam bardzo złym człowiekiem, bo wybrałam studia prawnicze i teraz mam moje Eldorado składające się głównie z pytań z serii „po co mi to było?” i „za co, ach za co?”. Jako ze jednak nie lubię robić niczego na 80% (satysfakcjonuje mnie jedynie 200% z premią) postanowiłam rzucić okiem na to, jakie były głośne sprawy poprzedniej epoki. Niezawodne Wydawnictwo Czarne przyszło mi z pomocą wydając cudowne reportaże sądowe Barbary Seidler. Było mi miejscami smutno, przykro, czułam się bezradna, zirytowana, kilka razy postanowiłam, że zrobię z tym porządek. Czułam niemal fizyczny ból, gdy czytałam fragment o zakatowaniu dziecka („On mnie zdenerwował. Stał przy oknie i patrzył.”), wróciły wspomnienia z zajęć z prawa karnego, na których prowadzący przypominał kazus S. Wawrzeckiego i in. – już wtedy denerwowała mnie lekkość, z jaką niektóre sądy uznawały, że najlepszym rozwiązaniem jest kara śmierci, po przeczytaniu ostatniego rozdziału, a w zasadzie epilogu Pamiętajcie… po prostu się zatrzęsłam. Dlaczego? Przeczytajcie. Obiecuję, że warto.

_20171105_171925.JPG

3. Agnieszka Osiecka, Nie żałuję

A skoro już o trudnych przejściach mowa… to nie zapominajmy (nigdy!) o Agnieszce Osieckiej. Moja ukochana poetka i tekściarka napisała kiedyś słowa, które brawurowo zinterpretowała Edyta Geppert (do melodii Seweryna Krajewskiego). Swoją drogą, coś robimy nie tak, skoro nie widzę następców i następczyń tak wielkich talentów – a może źle szukam? W każdym razie – jeśli nie wzrusza Was Nie żałuję, to macie jeszcze szansę, żeby schować się w kącie i przemyśleć swoje życie. Proszę, poczekam. Próba rozumienia tego, co boli nas w dusze i intelektualizacja cierpienia, nadania mu łatki „przecież wiem, że tak to jest”… kwintesencja wrażliwości Osieckiej. Wrażliwości arcytrudnej do zniesienia, tym bardziej polecam zapoznanie się i docenienie tego, jak mądre są jej utwory. Nie tylko ten.

Klasyczny rachunek za opisane utwory:

  1. Smutek Cinkciarza: 0zł, książka wypożyczona z Mediateki (WBMG, CH Manhattan)
  2. Pamiętajcie, że byłem przeciw: 39,90zł, Wydawnictwo Czarne (również dostępna w Mediatece)
  3. Nie żałuję: 0zł, bo istnieje niezastąpiony YouTube, ale serdecznie zachęcam do wspierania legalnych źródeł kultury, np. http://fundacja.legalnakultura.pl/

SUMA: 39,90zł plus czas i umiejętności włożone w wspieranie NGOsów!

Odmeldowuję się!

Ada

O sprawach i ludziach zapomnianych

Uwielbiam, po prostu uwielbiam takie książki, które w mądry, ale nie przemądrzały sposób opowiadają historie nieco zakurzone, takie, na które nikt od dawna nie zwracał uwagi. Nie mogłam więc inaczej zacząć tego bloga niż od pochwalenia się tym, co ostatnio udało mi się kupić w księgarni, znaleźć w bibliotece i odkurzyć w domu. Zapnijcie pasy, zaczynamy!

  1. Anna Dziewit- Meller, Damy, Dziewuchy, Dziewczyny. Historia w spódnicy, Wydawnictwo Znak

Tu muszę zaznaczyć, że do tej książki zabierałam się z pewnym lękiem. Po pierwsze, bardzo cenię Annę Dziewit- Meller, jej „Górę Tajget” uważam za jedną z lepszych polskich książek, jakie czytałam (wrócimy do tego!), dlatego poprzeczka wisiała wysoko, a po drugie – niewiele rzeczy złości mnie w literaturze tak, jak źle napisana książka dla dzieci. Grafomania skierowana do najmłodszych i najchłonniejszych umysłów to jak przestępstwo edukacyjne. Jeśli zostanę prezydentką, to zajmę się penalizacją tego procederu, zobaczycie!

Na szczęście Damy… ze złą literaturą związków nie mają. To piękna, mądra książka przypominająca, że historia nie miała tylko chromosomu Y, że kobiety nie tylko teraz są połową społeczeństwa, a ich zasługi – choć zostały w dużej mierze niedocenione lub zapomniane – są nie do przecenienia. Heńka Pustowójtówna, która jest naszą przewodniczką po świecie wspaniałych kobiet, w przystępny sposób opowiada małym czytelnikom i czytelniczkom, jak wspaniałych czynów dokonały bohaterki książki. Zofia Stryjeńska, Barbara Hulanicki, Izabela Czartoryska, Narcyza Żmichowska  czy oczywiście Maria Skłodowska-Curie – te i inne biografie przytoczone w książce spowodowały, że zrobiło mi się błogo na samą myśl, że po zapoznaniu się z nimi, być może jakaś dziewczynka, której ktoś dorosły powiedział kiedyś, że „panience nie wypada” uzna, że skoro Simona Kossak mogła, to ona też da radę! Już choćby za to biję pokłony i odsyłam do księgarni!

DSC_0835

2. Marek Edelman, Paula Sawicka, I była miłość w getcie, Wyd. Czarne

Kolejne wydanie wspomnień Marka Edelmana przypomniało mi, dlaczego tak lubię Wydawnictwo Czarne. Kto nie czytał „Zdążyć przez Panem Bogiem” Hanny Krall ten gapa, ale nic straconego, zawsze można nadrobić, po czym na świeżo uzupełnić tekstami o zupełnie innych aspektach życia w getcie warszawskim. No właśnie – życia. Tym razem nie czytamy o powstaniu i śmierci (choć oczywiście, nie da się uciec od tych tematów z przyczyn oczywistych), ale mamy do czynienia z serią historii o miłości, przyjaźni, oddaniu i lojalności. O normalnych dniach w nienormalnych czasach. Przyznam, że gdy na końcu książki Edelman wymienia nazwiska osób, o których nikt już być może nie pamięta, ale on chce, by pozostał po nich ślad, zakręciła mi się w oku łza. W tak prostych słowach opowiada o próbie dla człowieczeństwa, że nawet w mojej ogarniętej depresją duszy pojawiła się iskra nadziei. Nie jest to lektura łatwa, ale bardzo potrzebna.

DSC_0812.JPG

3. Leszek Kołodziejczyk, Montparnasse i okolice, Krajowa Agencja Wydawnicza (1987)

Zakup z serii „o Francji i za złotówkę – biorę”. Muszę przyznać, że była to doskonała inwestycja! Akurat tak się złożyło, że kilka dni później wylatywałam do Paryża, więc oprócz beretu i trenczu spakowałam jeszcze Montparnasse. Seria wywiadów z osobami związanymi z Paryżem była przygodą intelektualną i wskazówką dla mnie – osoby lubiącej nieco odejść od głównych szlaków turystycznych. Mon Dieu, monsieur Aznavour! Pierre Cardin, Artur Rubinstein, Roman Polański czy Marc Chagall (oraz kilku innych rozmówców) zapewnili mi arcyprzyjemną podróż do miasta sztuki i miłości. A że Autor nie porozmawiał z żadną kobietą? No cóż, nie budzi to mojego zachwytu, ale zamiast drzeć szaty, po prostu wpisuję sobie na moją listę życzeń hasło „znaleźć cudowne kobiety związane z Montparnassem i przeprowadzić z nimi wywiady”. Tak dla równowagi.

DSC_0831.JPG

Żeby nie być gołosłowną, tak jak obiecałam, podaję ceny książek, które opisałam:

  1. Damy, Dziewuchy, Dziewczyny. Historia w spódnicy: 23,03zł (strona Wyd. Znak, chwilowo niedostępna)
  2. I była miłość w getcie: 0zł, książka wypożyczona z Mediateki (WBPG, CH Manhattan)
  3. Montparnasse i okolice: 1zł (antykwariat)

SUMA: 24,03zł (bez kosztów przesyłki, skorzystałam z promocji dla osób z Newslettera).

Można? Można.

Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione lektury wspominkowe!

Ada

Na początku było słowo

Podobno najtrudniej jest zrobić pierwszy krok – cieszę się zatem, że ten mam już za sobą. Jakiś czas temu uznałam, że nie mogę być książkowym skrytożercą i egoistycznie zachowywać dla siebie wszelkie zachwyty i fascynacje literackie. A czytać uwielbiam. Od lifestyle’u po literaturę fachową, od Jane Austen do Belle Hooks, od Sofoklesa po Kinga. Zależnie od humoru, pory roku, rekomendacji przyjaciółek, niezależnie od reklam i gatunku (poza fantastyką, brakuje mi chyba zwoju mózgowego, który odpowiada za fascynację trollami i elfami – z jakiegoś powodu nie dotyczy to jednak smoków, smoki są w porządku).

Tutaj postanowiłam udowodnić, że na przekór zawrotnym cenom książek, można karmić oczy i serce literaturą w taki sposób, by nie szlochać w czasie otwierania portfela. A jako że obiecałam Wam pewną DROGĘ, jako prawdziwa wędrowniczka daję słowo, że w każdym wpisie z naszej literackiej podróży znajdziecie coś nowego, coś starego i coś pożyczonego. Można powiedzieć, że gwarantuję, że na naszej spólnej drodze będzie dość TANIO, ale tylko finansowo – polecenia będą bowiem tylko z górnej półki! A przynajmniej taką mam nadzieję, bo okrutnie nie lubię rozczarowywać się książkami, które (przecież nie przypadkiem!) wpadły w moje ręce. Wtedy bywam bezlitosna. Zresztą sami i same może zobaczycie! Choć może lepiej nie.

Wszystkiego dobrego na nowej drodze!

Ada

book-book-pages-book-cover-font-161366